Dowcipy


Losowe Dowcipy

Dlaczego jak si? strzeli blondynce w g?ow? to umiera dopiero po 5 minutach?
- Bo kula szuka mózgu. - zobacz


Rubens malowa? bez ubrania. - zobacz


Dzieci w szkole sprzeczaj? si?, które z nich ma mniejszego dziadka:
1. Mój dziadek ma 100cm wzrostu!
2. A mój ma tylko 50cm.
3. A mój - mówi Jasio - le?y w szpitalu, bo spad? z drabiny jak zrywa? jagody. - zobacz


W ?yciu na ogó? zawsze mia?em szcz??cie. I w rodzinie, i w interesie powodzi?o mi si? wcale nie?le. ?ona z ma?ymi wyj?tkami, by?a mi zawsze wierna, bo jak przez 18 lat zdradzi?a mnie tylko dwa razy, to to nie jest du?o. Raz z jednym muzykantem, a drugi raz ze Stowarzyszeniem Kupców i R?kodzielników, gdzie ja jestem pice-wreses. (z dum?) Wielka instytucja, par?set kilkadziesi?t samych cz?onków, nie licz?c zarz?du. W interesie tak?e by?o ni?le. I nawet kiedy ostatnio okradli mi sklep, to ty? mia?em szcz??cie, bo akurat poprzedniego dnia obni?y?em ceny o 30% wi?c, nie tak du?o straci?em. Pa?stwo musz? zna? t? firm? na Nowolipkach: "?ó?tko i Eierweiss", adres telegraficzny: "Jajko". Eierweiss - to ja, a ?ó?tko wyjecha?. Wraca za rok i cztery miesi?ce. Nie, nie do Brze?cia. Nim si? zaj??o takie Mokotowie Ratunkowe. Co znaczy za co? On by? autor. On pisa? fantastyczne ksi??ki w rodzaju Walasa, tylko ?e to byli ksi??ki handlowe naszej firmy. Z?odziej, ale bardzo porz?dny cz?owiek. I m?dry cz?owiek! On na przyk?ad wymy?li? sposób darmowej korespondencji, bez nalepiania marek. I wszystkie listy dochodzi?y i nikt nic nie dop?aca?. W jaki sposób? Zwyczajnie, On wszystkie listy kierowa? do siebie samego, a z drugiej strony koperty, jako wysy?aj?cego, podawa? nazwisko tego cz?owieka, do którego pisa?. To poczta zwraca?a tamtemu list, jako niofrankowany. I takich ludzi si? u nas trzyma w wi?zieniu. Stra... "szne" ju? nie mog? wymówi?, taki jestem oburzony. Inna rzecz, ?e jak ?ó?tko zabrali, to Bia?ko od?y?o. Ja sam rz?dzi?em, ja sam zarabia?em i mnie si? zacz??o lepiej powodzi?. A powodzenie obowi?zuje. Umeblowanie Ludwik XIV ja zmieni?em na numer wi?ksze, na Ludwik XV, latem ja ju? mia?em zamiar jecha? do Eks-le-B?c, tylko zasiedzia?em si? w Miedzeszynie, ja ju? kupi?em sobie jedwabn? ?pi?am? w Gold England (a propos, ja do dzi? dnia nie wiem, czy to si? nosi na nocnej koszuli czy pod?), s?owem zacz??em prowadzi? nowe, wytworne ?ycie, co? a la Moryc Chevalieri. I kiedy? mówi? do ?ony: "Regina! Jak si? zapatrujesz, ?eby kupi? auto?" I oto od tej chwili kiedy pad?o to lekkomy?lne zapytanie min??o ju? cztery miesi?ce - i od czterech miesi?cy ja mam auto, a w?a?ciwie auto ma mnie i od czterech miesi?cy ja nie spa?em, ja nie jad?em, ja nie by?em w sklepie, ja w ogóle przesta?em ?y?! Mo?e pa?stwo my?l?, ?e ja je?d?? tym autem? Ty? nie. Moja ?ona je?dzi? Nie. To kto nim je?dzi? Grzegorzewski. A kto to jest Grzegorzewski. Zaraz.

On przyszed? kiedy? do sklepu i mówi: "Grzegorzewski jestem". Dobrze. "Eierweiss. Czym mog? s?u?y??" - "S?ysza?em, ?e Pan kupuje Piperlaka (bo ja mam Piperlaka! ?wietna marka!), wi?c chcia?em przysta? na szofera". Pokazuje mi ?wiadectwa, z hrabiami je?dzi?, z cesarzami je?dzi?, Waldemarsow? wozi?, kto tylko jest - to on wozi?. To go wzi??em. I nazajutrz ranoon zajecha? Piperlakiem przed mój sklep. Regina ju? czeka?a, dzieci ju? czeka?y. "No panie Grzegorzewski, mówi?, jedziemy". Wtedy Grzegorzwski u?miechn?? si? i rzek? "Dzi?, panie Eierweiss, nie pojadziem, bo mi korbowód suwaka t?ucze w karter". - Kto, panie Grzegorzewski? - "Korbowód suwaka" - A dlaczego on t?ucze, panie Grzegorzewski? - "Bo to bezzaworowy silnik Knighta, to si? suwak zatar? i uszy mu si? obrywaj?". Aha, powiedzia?em. To mo?e pan przyprawi te uszy? Dzieci tak chc? pojecha?! W tym miejscu Grzegorzewski znów u?miechn?? si?pob?a?liwie i poprosi? o 150 z?otych z powodu karbowód suwaka t?ucze w karter. Po tygodniu kochany pan Grzegorzewski znów zajecha? pod sklep, z przyprawionymi uszami suwaka i karbowiaka, dzieci i ?ona ju? czeka?y, wsiadamy - i prosimy jecha? w Aleje. Pa?stwo znaj? drog? z Nowolipki do Aleje? Wi?c na rogu Przejazd i Biela?skiej my?my si? zatrzymali. - Co jest, panie Grzegorzewski? "Panewka si? wytopi?a..." - To co zrobi?? - "Niech pa?stwo bior? taksówk?". To?my wzi?li taksówk?. I tak jest od czterech miesi?cy! To kulung nie w porz?dku, to bolec nie sztymuje, to mamka nie ?apie, to kicha nawala, a tu jest grajcownica, a tam jest nagar! A dzieci p?acz? i ja ich wo?? taksówk?, albo le?? z Grzegorzewskim w gara?u pod moim Piperlakiem i na mnie kapi? ró?ne ?wi?stwa, a on mi t?umaczy! On mi t?umaczy, ?e trzecia szczotka na kolektorze nie dzia?a, ?e si? ?wieca zaoliwi?a, ?e karburator si? zapcha?, ?e akumulator si? wypiperlaczy?, ?e b?oto ma magneto, ?e grzybek ma ?limaka, ?e ?limak ma suwaka! I p?ac? ju? czwarty miesi?c: Piperlakowi raty, Grzegorzewskiemu pensj?, gara?owi za kaburowiaki, a taksówkom za kursy! - zobacz


"Czarnoskóry Tetteh by? najja?niejsz? postaci? tego meczu." - zobacz


Wzi?? facet patelni? i zacz?? si? sma?y? na s?o?cu. - zobacz


Przychodzi go?a baba do lekarza z karabinem w r?ce.
- Co pani dolega?
- Naga bro?. - zobacz


- Dziadku, nie widzia?e? przypadkiem takiej ma?ej bia?ej pigu?ki?
- Nie, a ty widzia?e? tego smoka co spaceruje w ogródku? - zobacz


Dulska trzyma?a m??a w domu, aby nie straci? moralno?ci. - zobacz


Pewien aktor mia? w jednej ze scen przeczyta? do?? d?ugi list. Poniewa? list by? faktycznie d?ugi wi?c na kartce mia? ca?? tre??. Jednak koledzy aktorzy postanowili go "ugotowa?". W scenie z listem s?u??cy poda? mu... pust? kartk?. Ten rzuci? okiem, odda? s?u??cemu i powiedzia? "Masz, ty czytaj...." - zobacz


We wtorek cotygodniowa katecheza, tym razem na temat:
"Jezus chodzi po wodzie". Temat katechezy w przysz?ym tygodniu:
"W poszukiwaniu Jezusa". - zobacz


kojenie Du?ki - zobacz


Synowie bogatej szlachty wychowywali si? w ?onach piastunek, które opowiada?y dzieciom straszne opowie?ci. - zobacz


Droga cnoty

?liska jest droga cnoty,
Chodzi? ni? nie mam ochoty.
(Jan Sztaudynger) - zobacz


Szko?a naszym wspólnym wi?zieniem. - zobacz